Antycellulitowe masło do ciała Perfecta SPA.

Na wstępie powiem, że masło kupiła moja mama, ale u niej się nie sprawdziło, więc oddała je mi. Ja mam mniej suchą skórę niż mama, więc nie było najgorzej, ale nie chcę mieć już więcej nic wspólnego z tym produktem.



Masło zamknięte jest w tradycyjnym dla tego typu kosmetyków zakręcanym plastikowym pudełku. Jak widać na zdjęciu powyżej w trakcie użytkowania wszelkie etykietki zaczęły się odklejać, ale nie przeszkadza to oczywiście w niczym poza wyglądem produktu. Kolejna rzecz dotycząca opakowania niestety nie jest taka błaha. Pudełko jest źle wykonane i mam ważenie, że bardzo niewykończone. Trochę brakuje mi słowa i nie wiem jak dokładnie to określić. W każdym razie dolna krawędź opakowania jest tak ostra i ma jakieś zadziory, że dwa razy rozcięła mi palca przy otwieraniu opakowania.

Konsystencja jest dość gęsta, ale kosmetyk pod wpływem ciepła ciała traci tą gęstość i łatwo się rozsmarowuje. To też jest raczej typowe dla wszelkich maseł do ciała. Zapach jest cudowny, bardzo słodki, długo utrzymuje się na ustach.


Zazwyczaj tego nie robię, ale dzisiaj musiałam. Wklejam zdjęcie składu. Zaraz wytłumaczę dlaczego. Kilka razy smarowałam się tym masłem i zawsze zaraz po aplikacji skóra była gładka, miękka, przyjemna i nawilżona, ale niestety do czasu. Po jakiś dwóch godzinach moja skóra zachowywała się jakbym nie posmarowała jej wcale. No to zerknęłam sobie na skład, a tam koleżanka parafina na drugim miejscu ... i już wszystko jasne. Nie jestem jakimś jej wielkim przeciwnikiem, ale w maśle, które powinno mocno nawilżać nie jest mile widziana. Oczywiście dalej są substancje nawilżające, ale jakoś nie działają. Czyli w skrócie nie nawilża wcale.

Producent obiecuje nam właściwości antycellulitowe i zmiękczające. Działania antycellulitowego nie jestem w stanie stwierdzić*, ale żadnego zmiękczenia nie zauważyłam. W opisie są też wyszczególnione te składniki, które powinny odpowiadać za cudowne działanie tego masła. Olejek z ziaren zielonej kawy (wygładzenie i regeneracja), masło pomarańczowe (działanie antycellulitowe, ujędrniające, łagodzi podrażnienia, odżywia, przeciwdziała wysuszaniu naskórka), kompleks witamin E-C-F (nawilża i przeciwdziała wiotczeniu). Jak widzimy, jest trochę tych odpowiadających za nawilżanie składników, ale nawilżenia brak.

Pozytywne działanie jest takie, że skóra jest bardziej napięta i faktycznie jakby ujędrniona. Oczywiście efekt nie jest długotrwały. No i do tego ładnie pachniemy przez cały dzień. Cena też jest na plus, bo produkt kosztuje około 13 zł.

Ja od tego masła będę się trzymać z daleka, bo podstawową rzeczą jakiej wymagam od wszelkich balsamów, maseł i innych smarowideł jest to żeby nawilżały.

*W działanie kosmetyków antycellulitowe ja za bardzo nie wierzę. Uważam, że z tym można walczyć zdrowym odżywianiem i ćwiczeniami. Ja w sumie jakiegoś zbyt dużego cellulitu nie mam, więc może jestem mało kompetentna żeby oceniać ten kosmetyk, ale cóż. W każdym razie kosmetyk może napinać i ujędrniać skórę, ale czy walczyć z cellulitem? No nie wiem.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz :) Odwiedzam strony osób komentujących.
Treści reklamowe zostaną usunięte.

Karolina W blog Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie treści bez zgody autora zabronione.