Moje wrażenia | Skrzypokrzywa

Dzisiaj kilka słów o mojej kuracji skrzypokrzywą. Nie będę się bardzo rozpisywać, bo sposób przyrządzania, działanie i tego typu rzeczy świetnie opisała moja włosowa guru - Anwen . Opiszę krótko co to jest, jak pić i inne informacje, ale skupię się na efektach, bo to one są najważniejsze.



Skrzypokrzywa to po prostu liść pokrzywy i ziele skrzypu parzone razem w jednym kubeczku. Zioła można dostać w sklepach zielarskich lub w marketach. Ja wybrałam wersję w torebkach. Sposób przyrządzania jest bardzo prosty. Bierzemy po jednej torebce pokrzywy i skrzypu, zaparzamy w dość dużym kubku gorącą wodą i przykrywamy na 15 min żeby się dobrze zaparzyło. Po tym czasie napar jest gotowy do picia. Smak może nie odpowiadać każdemu, więc można dodać sok owocowy lub miód. Mi jednak smakowała w czystej postaci. 

Kuracja powinna trwać nie dłużej niż trzy miesiące. Po zakończeniu kuracji powinno się zrobić co najmniej  miesięczną przerwę od skrzypokrzywy. Może działać moczopędnie, ja jednak takiego działania u siebie nie zauważyłam. Ja piłam jeden kubek dziennie przez trzy miesiące. Teraz nadszedł czas na podzielenie się z Wami efektami kuracji. 

Bardzo zmniejszyło się wypadanie włosów przez co stały się gęstsze. Ciężko opisać mi słowami jak bardzo się z tego powodu cieszę, bo zazwyczaj na wiosnę włosy lecą mi garściami. Dzięki skrzypokrzywie wypadanie było minimalne, a nawet mniejsze niż zwykle. Do tego pojawiło się bardzo dużo baby-hair, co też oczywiście uszczęśliwia. Wiem, że zawdzięczam to kuracji bo nigdy nie miałam aż takiego wysypu małych kłaczków przy linii włosów. Skrzypokrzywie zawdzięczam również to, że moje paznokcie stały się twardsze i o wiele mniej łamliwe. Dzięki temu mogłam trochę je zapuścić. Fajnie, że działa nie tylko na włosy :)

Nie przyspieszyła porostu włosów. Trochę szkoda, bo myślałam, że takie działanie też wystąpi. Chociaż w sumie narzekać nie mogę, bo włosy nawet bez żadnych wspomagaczy rosną mi 2 cm miesięcznie. Poprawiła stan mojej cery. Podczas stosowania kuracji cera była mniej przesuszona, pojawiało się o wiele mniej wyprysków i wągrów. Teraz po przerwaniu kuracji niestety znowu mam masę wągrów i rośnie mi wielka boląca niespodzianka na nosie. Brak pryszczy i wągrów na pewno zawdzięczałam temu, że zioła te wypłukują toksyny z organizmu. Włosy, które urosną podczas kuracji będą grubsze, mocniejsze i bardziej lśniące. Co do tego się nie wypowiem, bo po pierwszej kuracji ciężko to stwierdzić. 

Moje wrażenia są jak najbardziej na plus. Jestem bardzo zadowolona z efektów. Teraz robię sobie miesiąc przerwy i wracam do picia skrzypokrzywy od maja. 

A wy jak dokarmiacie swoje włosy, paznokcie i skórę? Stosujecie jakąś suplementację wewnętrzną? A może miałyście do czynienia ze skrzypokrzywą?  Chętnie poczytam o efektach :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz :) Odwiedzam strony osób komentujących.
Treści reklamowe zostaną usunięte.

Karolina W blog Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie treści bez zgody autora zabronione.