Prezenty urodzinowe i fryzjer.

Wczoraj miałam urodziny i dzisiaj pochwalę się prezentami. Moja rodzina preferuje wręczać pieniądze. Za to przyjaciele i chłopak spisali się na medal i dali mi rzeczy, które od jakiegoś czasu mi się marzyły, ale ciągle były ważniejsze wydatki. Blender, najnowszą płytę Pharrell'a i perfumy z Oriflame, w których zakochałam się już kiedyś od pierwszego wąchnięcia. Dawno nie dostałam tak trafionych prezentów i do tego trochę słodkości ;)


Dwa tygodnie temu byłam u fryzjera i pozbyłam się 5 cm włosów. Wcześniej jakoś nie wspominałam o tym, bo nie było okazji i stwierdziłam, że dorzucę to do tego posta. To chyba moje ostatnie tak radykalne podcięcie w najbliższym czasie. Teraz będę podcinać tylko centymetr co 3 miesiące.  Zawsze śmiesznie wyglądam po wyjściu od fryzjera, bo jestem taka przylizana. Też tak macie?


Pozdrawiam Was serdecznie i życzę Wesołych Świąt oraz mokrego Dyngusa :)

6 komentarzy :

  1. Myślałam że to tylko ja po wyjściu od fryzjera wyglądam jakby mi pies językiem po głowie przejechał. Miło wiedzieć że nie tylko ja mam taki problem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. O dziękuję, miło to słyszeć zwłaszcza od Ciebie :)

      Usuń
  3. Bardzo fajne prezenty. Ta czekolada jest pyszna ;).
    Fryzura bardzo fajna. Moje włosy są raczej zawsze bez objętości więc to dla mnie nie nowość ale nigdy nie pozwalam się psikać lakierem do włosów ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ta czekolada to dla mnie smak dzieciństwa :) Moje włosy są raczej bardzo odbite od nasady, więc takie przylizanie jest dla mnie niemiłą odmianą :) Na lakier też nigdy się nie zgadzam.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz :) Odwiedzam strony osób komentujących.
Treści reklamowe zostaną usunięte.

Karolina W blog Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie treści bez zgody autora zabronione.