Co się działo? Sierpień 2015.

Sierpień zleciał mi bardzo szybko mimo, że zbyt dużo się nie działo. Przez panujące okropne upały, które w ostatnich dniach powróciły, ale dzisiaj na szczęście mamy trochę wytchnienia, bardzo ciężko było mi zabrać się do jakiejś roboty. #prokrastynacja pełną gębą. Wszystko zostało przerzucone na wrzesień i teraz nie wiem w co ręce włożyć. Zdarza się, niestety. Sierpień upływał mi na leniwych dniach spędzonych w ogrodzie. Spotykałam się też z rodziną. Granie w Wiedźmina 2 też pochłonęło sporo czasu, ale to czyta przyjemność, na którą nie mam czasu w roku akademickim, więc korzystam póki mogę. Muszę się przyznać, że byłam też całkiem nieźle przyssana do filmów, książek i gazet, ale o tym później.




Sierpień był dla mnie dość pechowym miesiącem pod względem małych wypadków cielesnych. Najpierw pies podczas zabawy odgryzł mi paznokcia i lekko zranił palec bo nie trafił w zabawkę. całe szczęście, że mam jeszcze klika zdjęć lakierowo - paznokciowych w zapasie, bo wszystkie pazury musiałam obciąć na zero, a zanim odrosną na taką długość jaką lubię minie pewnie jakiś miesiąc.
Drugi wypadek był trochę bardziej bolesny i brzydko wyglądający, ale żeby powiedzieć o co chodzi muszę zacząć od początku. Przez kilka dni obok naszego bloku pałętał się młody kociak, który bardzo intensywnie wpychał się do klatki. Pewnego razu wieczorem, kiedy wychodziłam z psem na spacer, kot znowu wskoczył do klatki. Tyle że tym razem dosłownie wskoczył na mojego psa. Wystraszył się okropnie i chyba go ugryzł albo podrapał. Na co mój pies, a przypomnę że jest to duży pies, schował się za mną, bo wiedział, że nie wolno gryźć kota. W związku z tym kot próbował dalej atakować psa, ale w efekcie udało mu się tylko pogryźć mnie i podrapać po nogach. Zadrapania wygoiły się dość szybko, ale jedno ugryzienie było dość głębokie. Zrobił się siniak i nadal mam strupki. Nigdy bym się nie spodziewała, że można zostać zaatakowanym przez kota wychodząc z psem na spacer. Pies obronny nie ma co.
Trzeci wypadek to kara za moją własną głupotę. Kończy mi się tint do ust, który bardzo lubię. Postanowiłam więc wyciągnąć silikonowy odsączacz żeby wydłubać to co jeszcze zostało w buteleczce. Ten był jakoś wyjątkowo oporny i w efekcie wbiłam sobie nożyczki w palca. Nie jakoś głęboko, może na pół centymetra, ale palec bolał mnie okropnie. Na szczęście szybko się goję. Nie róbcie tego, to jest niebezpieczne.


W zeszłym miesiącu wybitnie mocno do mieszkania pchały nam się wszelkiego rodzaju owady. Pszczoły, muchy, osy - to nikogo nie dziwi. Bardziej groźnie zrobiło się gdy go kuchni wleciał ogromny szerszeń albo nie wiem co to było, ale było wielkości połowy mojego kciuka. Jednak najbardziej zadziwiającą rzeczą był wielki konik polny, który wszędzie gdzie tylko usiadł robił kupę. Bardzo miło. Cały dzień latał i chodził po mieszkaniu i dopiero na noc zebrałyśmy się na odwagę żeby go złapać i posadzić na parapet za oknem żeby sobie poszedł. Skąd konik polny w centrum miasta? Nie wiem.


Miałam ochotę poczytać jakąś gazetę, bo z tego co udało mi się doliczyć ostatnio kupowałam tego typu magazyn ponad rok temu. Padło na JOY i szybko przypomniałam sobie dlaczego takich gazet nie kupuję. Nuda, ploty, głupoty. Wybrałam się na zakupy w Esotiq, które pokaże Wam w poniedziałek w nowościach, bo na piątek szykuję coś innego, coś specjalnego. W każdym razie, przy kasie Pani poinformowała mnie, że jeśli dam się namówić na gazetę to zapłacę 25 zł mniej, bo znajdują się tam jakieś rabaty. Oczywiście, że skorzystałam i w ten sposób zostałam posiadaczką Cosmopolitan. Treść tak jak wyżej. Nuda, ploty, głupoty. ALE - w tym numerze można znaleźć masę kodów zniżkowych na ubrania, obuwie, kosmetyki i wyposażenie domu. Kupony są ważne w nadchodzący weekend. Warto skorzystać.


Jedzeniowo w sierpniu nudno. Zajadałam się głównie owocami. Arbuzy królowały, leciał jeden po drugim. Nie było nawet czego fotografować, bo ja w taką pogodę zupełnie nie mam apetytu. Często podjadałam sobie jabłka z ogrodu od babci posypane cynamonem. Sposób podpatrzony u mojej przyjaciółki. Tak łatwy i oczywisty, ale sama jakoś na to nie wpadłam, a smakuje przepysznie. Do tego cynamon dobrze wpływa na trawienie. Ze słodkości podjadałam sobie wafle domowej roboty, które robi się łatwo i szybko. Potrzebna będzie paczka wafli i puszka masy krówkowej. Smarujemy. Zawijamy folią. Przyciskamy czymś ciężkim, na przykład książkami i zostawiamy na noc.


Skończyłam oglądać serial Jak poznałem waszą matkę? Wszystkie odcinki bardzo mi się podobały. Jestem chyba jedną z niewielu osób na świecie, której zakończenie serialu też się podobało oprócz jednego elementu, ale nie będę spoilerować. Myślę, że za parę lat z wielką przyjemnością wrócę do tego serialu.
Film, który absolutnie mnie zachwycił i musicie go koniecznie obejrzeć jeśli interesujecie się modą i całym przemysłem ubraniowym. Atelier Fontana podzielony jest na dwie części i opowiada historii trzech sióstr - projektantek, które zaczynając od zera rozkręciły swój biznes i stały się znane na całym świecie. Historia i postaci są prawdziwe, więc tym bardziej warto zobaczyć.
Drugim filmem jaki chcę Wam polecić ze względu na modę, piękne stroje, muzykę i cudowną zapadającą w pamięć historię przyjaźni jest film Dawno temu w Ameryce. Do tego niesamowicie przystojny i zawadiacki młody Robert De Niro. Film opisany jest jako film gangsterski, ale nie przejmujcie się tym, bo cała historia raczej opiera się na perypetiach głównego bohatera zaczynając od lat najmłodszych, film określiłabym jako dramat. Polecam podzielić sobie oglądanie na dwie części, bo jest bardzo długi. Ten film po prostu trzeba obejrzeć. Jak dla mnie - dzieło sztuki.
Podczas gdy ja siedziałam przyklejona do ekranu Kicia przesypiała całe dnie wyglądając przesłodko.









21 komentarzy :

  1. Uwielbiam serial ,,Jak poznałem Waszą matkę" przypomina moich ukochanych ,,Przyjaciół" tylko w ówczesnych czasach. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za Przyjaciół się jeszcze nie zabrałam, ale w końcu muszę, bo to kultowy serial :)

      Usuń
  2. świetny wygląd bloga, a zdjęcia są prześliczne i narobiłaś mi ochoty na wafelki domowej roboty. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. fajny koteł :) A co do "psa obronnego" to mój pies robi mniej więcej to samo jak widzi kota, co na szczęście zdarza się niezwykle rzadko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pół paznokcia nie rzuca się w oczy więc nie jest źle ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie co pół paznokcia to nie cały;p

      Usuń
  5. o matko jaki obrzydliwy ten konik! Ja bym się pewnie popłakała haha :D za to kotek kochany :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Współczuję bolesnych przygód ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Namówiłaś mnie na te piosenki :P też oglądałam ten serial, ale nie jestem jego największą fanką :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Współczuję tych zranień :( Miałam podobną sytuację z psem i kotem - u mnie w ogrodzie uwielbia przesiadywać kot sąsiadów, który jest dość dużych rozmiarów. Mój pies - spaniel - podbiegł do kota (nie chciał mu zrobić krzywdy, chciał się tylko bawić), a kot rzucił się na niego z pazurami. Ja musiałam psa bronić i wzbogaciłam się o kilka zadrapań. Na szczęście kot już u nas nie przesiaduje :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bolesne miałaś te przygody;( Współczuję. A krótszego paznokcia nawet nie zauważyłam;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakie pyszne jedzonko i słodki kociak!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :) Odwiedzam strony osób komentujących.
Treści reklamowe zostaną usunięte.

Karolina W blog Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie treści bez zgody autora zabronione.