Korektor w sztyfcie Essence.

Bardzo lubię wszelkiego rodzaju korektory punktowe, bo uważam te produkty za moje małe wybawienie. Te w sztyfcie doceniam szczególnie za wygodę użytkowania. Po raz pierwszy trafia się korektor w sztyfcie właśnie, któremu nie mam nic do zarzucenia. Sprawdza się świetnie i chciałabym polecić go każdemu.

Korektor w sztyfcie Essence Coverstick 03 Matt Honey kolor efekt krycie działanie swatch recenzja opinia blog

Opis producenta: Korektor COVERSTICK marki Essence doskonale maskuje wszelkie niedoskonałości. Szybko i niezawodnie pokrywa małe plamki, zaczerwienienia i wypryski skóry. Korektor bardzo dobrze się rozprowadza, jest trwały. Idealny nawet dla bardzo wrażliwej skóry. Produkt zamknięty w bardzo wygodnym w korzystaniu sztyfcie.


Dane techniczne: Cena za 5 gram korektora waha się od 8 do 10 złotych w zależności od sklepu. Jak większość tego typu produktów ten też jest bardzo wydajny. Korektor nie ma żadnego wybijającego się zapachu. Kolor mojego to 03 Matt Honey i jest to odcień nude jaśniejszy od 01. Nie wybijają się w nim żadne wyraźne pigmenty. Najjaśniejszy odcień to 06. Opakowanie jest trwałe i po kilku miesiącach użytkowania zupełnie nic się z nim nie dzieje. 


Korektor w sztyfcie Essence Coverstick 03 Matt Honey kolor efekt krycie działanie swatch recenzja opinia blog


Działanie: Korektor nakładam na zaczerwienienia przy płatkach nosa, punktowo na niedoskonałości i przebarwienia. Moja metoda nakładania nie jest zbyt higieniczna i powinnam to robić pędzelkiem, ale nie chce mi się tak bawić. Także nakładam go bezpośrednio z opakowania i wklepuję palcem. Tutaj ważna rzecz, na którą chcę zwrócić uwagę. Korektor należy nakładać po podkład, bo tylko wtedy on ma możliwość dobrego stopienia się i przyklejenia do skóry co zapewni nam lepszą trwałość i krycie. Jeśli nałożymy korektor na podkład będzie się on po nim ślizgał i w ciągu dnia stopniowo nam zniknie. Korektor Essence nakłada się bardzo łatwo i to mój pierwszy produkt tego typu o tak miękkiej i kremowej konsystencji. Kolor bardzo ładnie stapia się ze skórą i po wklepaniu staje się zupełnie niewidoczny przy czym zapewnia dość mocne krycie. Nie zapycha. Nie waży się i siedzi na swoim miejscu przez cały dzień. Oczywiście jeśli mamy katar i używamy chusteczek higienicznych to on z okolic nosa się powyciera, ale to raczej normalna i oczywista kolej rzeczy.

21 komentarzy :

  1. Ja zdecydowanie bardziej wolę korektory w płynie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie używam, ale sprawia wrażenie przyjemnego. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Would you like follow each other? Follow me and I follow you :)
    kiss
    http://loryschannelmakeupandbeauty.blogspot.it/

    OdpowiedzUsuń
  4. Również uważam korektory za wybawienie, aktualnie mam w planach zakupić polecany przez wiele osób kamuflaż z Catrice :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nawet niezły. Może się skuszę, jak dostanę wypłatę.

    OdpowiedzUsuń
  6. ja nie lubię tego w tym sztyfcie że później końcówka się ściera i jest taka gruba

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam kamuflaż z Catrice i jest rewelacyjny:) Sztyft mam z Rossmanna ale prawie w ogóle go nie ruszam.
    Oriflame miał (ma?) dwukolorowy, który również był godny uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam kiedyś korektor tej firmy jednak nie był on zbyt dobry.Teraz rzadko sięgam po korektory. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja lubię korektor z Synergena w sztyfcie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatnio odchodzę od korektorów w sztyfcie, wolę te w słoiczkach ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chętnie wybróbuję taki korektor, bo musi być łatwy w naniesieniu i kolorek mi się spodobał:)

    www.brzydkiptak.blogspot.com
    zapraszam do udziału w konkursie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja akurat mam korektor w sztyfcie z firmy Synergen z Rossmanna i też jestem z niego zadowolona:)obserwuję:***

    OdpowiedzUsuń
  13. Looks nice :)
    BLOG M&MFASHIONBITES : http://mmfashionbites.blogspot.gr/
    Maria V.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam coś takiego z Synergena i bardzo lubię ten korektor :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Na płatki nosa pamiętam, że kiedyś stosowałam korektor z Miss Sporty w płynie (w formie błyszczyka) i był całkiem spoko :) Teraz już mi się nie chce maskować tych zaczerwienień ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :) Odwiedzam strony osób komentujących.
Treści reklamowe zostaną usunięte.

Karolina W blog Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie treści bez zgody autora zabronione.