Co się działo? Październik 2015. + Przepis na granolę.

W październiku u mnie nie działo się nic szalonego, większość czasu pochłaniała mi nauka oraz spotkania z rodziną i znajomymi. Mimo to mam dla Was do polecenia kilka rzeczy. Nie będzie ich dużo, ale za to same perełki, które po prostu musicie sprawdzić. Do tego na koniec podrzucę Wam świetny przepis na granolę, którą w towarzystwie banana dodaję do jogurtu naturalnego.




Bardzo cieszy mnie, że w tym roku mamy prawdziwie piękną, słoneczną i kolorową jesień. Tym chętniej wychodzi mi się na dłuższe spacery z psem. Zapewne gdyby pogoda była brzydsza mogłabym polecić Wam więcej filmów i książek albo nowości muzycznych, ale nie ukrywam, że tym faktem za bardzo się nie smucę. Poniżej chcę pokazać Wam aktualny stan moich rzęs, nie wiem czy dokładnie to widać, ale mam piękny wachlarz długich i gęstych rzęs. O tym czego zasługą jest tak piękny efekt dowiecie się już w piątek.




Na początku października skończyłam czytać książkę "Lekko Stronniczy. Jeszcze więcej.". Książka była ciekawa, lekka i przyjemna. Nabrałam jednak ochoty na coś co bardziej mnie pochłonie i wciągnie. Zabrałam się za czytanie książek Camilii Lackberg. Sięgnęłam po pierwszą z nich. "Księżniczka z lodu" zachwyca zawiłą historią i częstymi zwrotami akcji. Bardzo podoba mi się to, że możemy poznać sposób myślenia i powiązania między ludźmi. Jest to kryminał, który skupia się na psychologicznych powiązaniach między ludźmi. Nie będę pisać ani trochę co w tej książce się dzieje, bo nie chcę rzucać spoilerami.


Muzycznie działo się dużo, bo wielu wykonawców wydało płyty, ale nie chciałam ich słuchać przed zakupem. Oczywiście słyszałam kilka singli, które zapewniły mnie, że najnowsze płyty Miosha, Zeusa i Te-trisa są świetne i na pewno chcę żeby dołączyły do mojej kolekcji. W tamtym miesiącu pokazywałam Wam, że kupiłam płytę Growbox, która oczywiście mnie nie zawiodła i okazała się świetna. Po raz pierwszy tak bardzo spodobały mi się instrumentale, warto przesłuchać je nawet jeśli ktoś nie lubi rapu. 


Chcę Wam polecić tylko jeden film, który zrobił na mnie niesamowite wrażenie, skłonił do myślenia, dał kopa w dupę, naładował baterie i utwierdził w przekonaniu, że jak się chce to można. Niesamowita historia, biograficzny film o znanym matematyku. "Piękny umysł" warto obejrzeć zwłaszcza jeśli nie zna się biografii profesora Jhona Nasha zagranego przez Russel Crowe. Nie jest to kolejna nudna biografia. 


Na koniec tak jak obiecałam we wstępie przepis na granolę: 

400 gram płatków owsianych ( nie błyskawicznych )
200 gram słonecznika łuskanego
szklanka orzechów laskowych
szklanka migdałów
200 ml syropu klonowego lub trzcinowego lub miodu
5 łyżek miodu

Składniki wysypać na blachę. Zalać syropem klonowym ( lub trzcinowym lub miodem) oraz dodatkowo 5 łyżkami miodu. Całość starannie wymieszać. Piec przez około 40 minut w piekarniku nagrzanym do 170 stopni. Podczas pieczenia konieczne jest mieszanie co około 10 min. Po upieczeniu odstawić do ostygnięcia i mieszać co jakiś czas, żeby grudki nie były zbyt duże. 



14 komentarzy :

  1. Piękny umysł mam w planach. Koleżanka już polecała mi ten film.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładne te twoje rzęsy,nie mogę się doczekać aż zdradzisz po czym to :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały stan rzęs! Widzę też piesiulskiego z boku kadru, bardzo ładny ;-)
    Ja byłam w klimatach konkursu chopinowskiego ostatnio ;d

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę tak gęstych rzęs :) Granola musi być pyszna!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale Ty masz dziewczyno piękne oczy! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzęsy piękne, z przepisu na pewno skorzystam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super rzęski! Jestem zachwycona! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Musze obejrzeć ten piękny umysł :) Mam plany na wieczór :) ...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :) Odwiedzam strony osób komentujących.
Treści reklamowe zostaną usunięte.

Karolina W blog Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie treści bez zgody autora zabronione.