Lily Lolo Vanilla Shimmer

Kidy dostałam w swoje łapki cień mineralny Lily Lolo Vanilla Shimmer od razu pomyślałam, że będzie to kolor idealny do nakładania na całą powiekę - połyskujący różowawy beż budzący spojrzenie. Byłam pewna, że recenzja będzie pełna zachwytów, ale jednak życie i cienie mineralne zaskakują. Mam niestety sporo zastrzeżeń do cienia Vanilla Shimmer. 

Dane techniczne: Cena za 1,5 grama cienia to 37 złotych. To jest oczywiście dużo jak za pojedynczy cień. W tej cenie kupimy przyzwoitą paletę kilkunastu cieni, ale tu oczywiście płacimy za naturalny skład i jakość, do której jeszcze wrócę. Cień jest bardzo drobno zmielony. Pigmentacja jest słabiutka, ale tego się spodziewałam. Do opakowania nie mam zastrzeżeń - trwałe i wygodne. Największym zaskoczeniem był kolor, który okazał się zupełnie inny niż w opakowaniu. Na mojej skórze Vanilla Shimmer wygląda jak jasna brzoskwinia prawie całkowicie przysłonięta mocnym srebrnym połyskiem.


Działanie: Zacznę od tego, że cień podczas aplikacji bardzo mocno się osypuje. Opada na rzęsy i brudzi wszystko wkoło. Przez słabą pigmentację nie nadaje się do nakładania na większe partie oka, bo robią się plamy i prześwity. Na szczęście jest to kolor na tyle uniwersalny, że znalazłam dla niego inne zastosowanie. Świetnie sprawdzi się do rozświetlania wewnętrznego kącika oka w delikatnym makijażu dziennym, bo daje bardzo subtelny efekt. Moja dość ciemna karnacja pozwala też na używanie go jako rozświetlacza na szczyty kości policzkowych. W tej roli też wygląda dość delikatnie i nadaje się na co dzień. Trwałość też nie powala na kolana. Zdarza się, że po kilku godzinach jest już zupełnie niewidoczny. Próbowałam nakładać go na różne bazy, korektory, ale nawet nakładany Duraline nie daje takiego efektu jaki chciałabym za jego pomocą osiągnąć. Jestem oficjalnie zrażona do mineralnych cieni Lily Lolo. Może kiedyś spróbuję jakiś ciemniejszy kolor, bo te podobno sprawdzają się lepiej. Jak widać cena nie gwarantuje zadowolenia. 




38 komentarzy :

  1. znam te produkty i bardzo je lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cena mnie niestety skutecznie odstrasza...

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda :( Dobrze wiedzieć, że nie są zbyt dobre, bo cena jest naprawdę dość wysoka.

    OdpowiedzUsuń
  4. lubię kosmetyki tej marki chodź nie powiem cena jest dość wysoka ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj faktycznie dość średnio wypada ten produkt. Fajnie jednak, że nie zniechęcasz się ostatecznie i chcesz dać szansę innym kolorom. Mnie najbardziej przyciąga naturalny skład, ale jakoś produktu jest dla mnie równie ważna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak to jest z tymi cenami. Nie zawsze to co drogie jest dobre. Mimo to ich kosmetyki strasznie kuszą!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że jakość nie jest wysoka :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przepadam za sypkimi cieniami.

    OdpowiedzUsuń
  9. straszna cena..a skoro jakość średnia to znaczy że nie warto inwestować ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię ich podkłady i bronzer, ale cieni jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. dobrze, że trafiłam teraz na twojego bloga bo już chciałam kupić cień z tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  12. mimo słabej pigmentacji podoba mi się jego efekt, fajnie tez wyglądałby na kościach policzkowych :) ale mimo wszystko za cenę mógłby być lepszy.

    zaczarowana-oczarowana.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak napisałam, w taki celu właśnie go używam :)

      Usuń
  13. Szkoda, a bardzo lubię Lily lolo!

    OdpowiedzUsuń
  14. przepiękny kolor
    szkoda że pigmentacja słaba

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy nie miałam styczności z tymi produktami. Pierwsze co mi się rzuca w oczy, śliczne opakowanie!
    Dyed Blonde

    OdpowiedzUsuń
  16. muszę koniecznie poznać ten produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękny odcień !

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeszcze nie używałam rozświetlacza, chyba czas spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Za tą cenę to powinno być naprawdę świetnie, ale jak widać trafiają się czasem takie niewypały :)

    OdpowiedzUsuń
  20. taki delikatny że aż niewidoczny...

    OdpowiedzUsuń
  21. Za taką cenę na pewno bym pojedynczego cienia nie kupiła.
    Pozdrawiam serdecznie, mój blog/KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
  22. Właśnie pierwsze co mi przyszło do głowy to to by spróbować go użyć jako rozświetlacz, fajnie, że też spróbowałaś :)) A szkoda, że jako cień nie sprawdził się :(

    OdpowiedzUsuń
  23. całkiem ciekawy produkt ; ) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. niestety nie znam, ale pięknie się prezentuje!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. nigdy nie używałam mineralnych kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo lubię pudry LL. Cieni nie miałam i widać, że nic nie straciłam.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  27. Jakoś mnie nie przekonuje, chociaż o firmie dobre opinie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  28. Po Lily Lolo spodziewałam się czegoś lepszego, dobrze że jako rozświetlacz sprawdza się jako tako :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Szkoda, że się nie sprawdził. Niby mineralny, ale trochę kicha, skoro słabo widoczny i szybko znika.

    OdpowiedzUsuń
  30. Myślałam, że z Duralinem zapewni efekt mocnego rozświetlenia i co najważniejsze będzie trwały. Sypkich cieni Lily Lolo nie miałam okazji używać, szkoda, że są rozczarowujące :(

    OdpowiedzUsuń
  31. muszę sobie go w końcu sprawić ! Śni mi się po nocach ! :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie słyszałam jeszcze nigdy o tej firmie :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Tak to jest że co drogie nie zawsze jest dobre. Szkoda strasznie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :) Odwiedzam strony osób komentujących.
Treści reklamowe zostaną usunięte.

Karolina W blog Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie treści bez zgody autora zabronione.